Sprzęt
Co już jest, a co jeszcze nie jest smartphonem?
Kategoria: Sprzęt .:. 2009-10-08 .:. autor: Starzyński .:. apple, artykuł, blackbery, definicja smartphona, htc hd2, iPhone, nokia, nokia 9000 communicator, nokia 9210 communicator, nokia n97, simon, smartphone
Jakiś czas temu pod wpisem o najpopularniejszych telefonach według Interia.pl i Skąpiec.pl zaczęła się dyskusja o tym, czy Nokie z Symbianem są już smartphonami, czy jeszcze zwykłymi telefonami. Zainspirowała nas ta dyskusja na tyle, że postanowiliśmy zastanowić się nad tym, co czyni smartphona smartphonem. Innymi słowy postanowiliśmy znaleźć odpowiedź na pytanie co smartphone musi mieć lub umieć by zasłużyć na swoje szlachetne miano sprytnego/mądrego telefonu.
Definicja smartphona jako takiego nie istnieje. Nikt jej nigdzie nie zapisał i nie ogłosił wszem i wobec: „macie tu listę cech i funkcji – po nich poznacie smartphona”. Zgodnie z tym, co można znaleźć w Wikipedii smartphone to po prostu „urządzenie telefoniczne integrujące w sobie kilka funkcji„.
Czy zatem telefon z budzikiem i radiem jest już smartphonem? Wszak integruje kilka funkcji – można przez niego rozmawiać, można użyć go jako budzika, można dzięki niemu posłuchać radia. Ale przecież intuicyjnie czujemy, że taka Nokia 1650 smartphonem nie jest. A przecież łączy w sobie funkcje nie dwóch i nie trzech, ale i większej liczby urządzeń. Można jej używać jako radia, telefonu, budzika, kalkulatora i kalendarza.

Nokia 1650
A jednak smartphonem nie jest. Tutaj chyba dochodzimy do pierwszego poważnego problemu. Nie ma definicji smartphona nie dlatego, że nikomu nie chciało się do tego przysiąść i ją stworzyć. Nie ma jej dlatego, że granica między telefonem a smartphonem jest zbyt płynna i zbyt szybko zmienia się w czasie. Przyszedł chyba moment, żebyśmy przypomnieli sobie pierwszy telefon, jaki uznano za smartphone.
Pierwsze urządzenie, o którym mówiono „smartphone” to Simon. Był on dzieckiem IBM i BellSouth. Co czyniło go na tyle wyjątkowym, że zasłużył na miano „smartphona”? Poza telefonem miał kalendarz, książkę adresową, notatnik, dostęp do poczty elektronicznej, gry i wbudowany faks. Łączył zatem możliwości telefonu komórkowego, PDA, pagera i faksu. Do tego dysponował ekranem dotykowym. Zaprezentowany na targach w 1992, w sprzedaży pojawił się dopiero dwa lata później. Nie był jednak dostępny na światowym rynku – można go było kupić jedynie w 15 stanach USA.
Jeśli spojrzeć na możliwości współczesnych prostych telefonów, to umieją mniej więcej to samo. Jedyne co różni Simona od zwykłych najprostszych telefonów z XXI wieku to faks i ekran dotykowy. Trochę mało, prawda? Dziś Simon byłby najzwyklejszym na świecie low-endowym telefonem jakich wiele, wówczas, na początku lat 90-ych, był niezwykle zaawansowanym urządzeniem, o jakim wielu marzyło.
A co dziś uznajemy za smartphona? Trudno znaleźć jednoznaczną odpowiedź na to pytanie. Od 1992 minęło już 17 lat, a technologia nie stała przez ten czas w miejscu. Mówiliśmy już o tym, że nie ma definicji smartphona – daje to duże pole do interpretacji, ale jednocześnie sprawia, że różni ludzie, czy portale przyjmują własne „warunki brzegowe” dzięki którym określają, czy coś jest smartphonem, czy nie.
Niektórzy jako warunek brzegowy wymieniają posiadanie przez telefon ekranu dotykowego, inni zwracają uwagę na klawiaturę QWERTY, jeszcze inni na możliwość obsługi zewnętrznych aplikacji. Nie brakuje głosów, że smartphonem jest urządzenie, które ma własny system operacyjny. Jeszcze inni dzielą urządzenia na telefony i Pocket PC przy założeniu, że telefon ma fizyczną klawiaturę, a Pocket PC ma tylko ekran dotykowy. Tak… Tylko co wtedy zrobić z urządzeniami takimi jak Nokia N97, czy HTC Touch Pro? Przecież posiadają obie wyżej wymienione cechy.

Nokia N97
Pomysłów na to, co wyróżnia smartphona spośród masy telefonów jest właściwie tyle, ilu ludzi weźmie się za ich wymyślanie, a może nawet i więcej.
Kilka lat temu na Silicon.com ukazał się tekst, w którym autor próbował dociec, czym jest smartphone i przedstawił definicję, że jest to „przenośne, mieszczące się w dłoni urządzenie o dużym ekranie, skupione na zarządzaniu danymi, zaprojektowane by oferować funkcjonalność telefonu i PDA„.
Definicja ta jest o tyle dobra, że funkcje PDA łatwo wymienić. Ale czym jest duży ekran? Czy taki jak w BlackBerry jest za mały? Czy high-endowe modele kanadyjskiego producenta nie są smartphonami? Oferują przecież funkcje PDA, można za ich pomocą zarządzać zarówno danymi jak i kontaktami, oferują wygodna obsługę poczty elektronicznej i wiele, wiele innych funkcji. Czy niewielki w porównaniu z dotykowymi gigantami ekran dyskwalifikuje je jak smartphony?

BlackBerry Curve
A co z wygodą użytkowania i jego płynnością? Czy budżetowy LG Cookie, który ma duży dotykowy ekran, można z niego sprawdzić maila, robić nim zdjęcia, układać sobie kalendarz i robić mnóstwo różnych innych rzeczy jest smartphonem? Czy może jednak nie jest, bo nie ma GPS, 3G, HSDPA, czasem brzydko „muli” i brakuje mu kilku technologii mogących go uczynić jednym z najnowocześniejszych telefonów na rynku?
Tutaj chyba dochodzimy do sedna. Przypomnijcie sobie Simona – smartphona z początku lat 90-tych. Dziś już nie wydaje się taki „smart”, ale wówczas był jednym z najbardziej zaawansowanych telefonów na świecie. Przypomnijcie sobie Nokię 9000 Communicator, która swego czasu także była uważana za „smartphona” – z podobnych powodów. Pamiętacie jeszcze Nokię 9210? O niej też mówiono „smartphone”, między innymi dlatego, że jako jeden z pierwszych telefonów na rynku miała kolorowy wyświetlacz.

Nokia 9210
Co więc czyni telefon smartphonem, jeśli na przestrzeni lat tyle warunków się zmieniło? W 1992 wielkie wrażenie robił wbudowany w aparat kalkulator czy kalendarz – dziś ma to każdy, najprostszy nawet telefon. Jeśli nie sposób określić zespołu funkcji, które czyniłyby z telefonu smartphona, to może jest jakaś wspólna cecha. Coś, co łączy zarówno Simona, jak i nowoczesne smartphony – takie jak sztandarowe produkty Apple, BlackBerry czy HTC – by sięgnąć tylko po przykłady najbardziej oczywiste. Jest chyba coś takiego. Tym czymś jest nowoczesność. W 1992 roku Simon był nowoczesny, a w 2009 nowoczesne jest na przykład HTC HD2.

HTC HD2
Proponuję zatem za smartphona uważać nie tyle urządzenie, które ma zespół konkretnych wymienionych gdzieś funkcji, tylko urządzenie, które należy do najnowocześniejszych na rynku. Nie da się stworzyć listy, dajmy na to, dziesięciu funkcji, czy technologii, które smartphone posiadać powinien. Nie da się dlatego, że technologie się zmieniają i dzisiejsze smartphony wcale nie muszą obsługiwać WAP, by za „mądre” zostać uznane. A przecież jeszcze kilka lat temu wydawało się, że bez WAP nie ma smartphona. Tak samo teraz wydaje się, że żeby coś można było nazwać smartphonem, musi mieć „duży ekran”, „nadawać się do pracy w terenie” i w pewnym sensie stawać się w sytuacjach kryzysowych takim „kulawym komputerem”. „Kulawy komputer” to termin, który przyszedł mi do głowy, gdy czytałem w angielskiej Wikipedii, że smartphone powinien oferować funkcje „PC-like”. Czym jest dziś smartphone, jeśli nie takim małym, trochę niewygodnym – kulawym komputerem? Ale porzućmy tę dygresję, bo stracimy z oczu nasz cel – znalezienie definicji smartphona, albo chociaż ustalenie co sprawia, że urządzenie może zasługiwać na tę nazwę. Byliśmy przy tym, że nie da się stworzyć listy technologii, które smartphone bezwzględnie powinien posiadać.
Dlatego muszę bezradnie rozłożyć ręce i powiedzieć: nie jestem w stanie ustalić warunków brzegowych, pozwalających jednoznacznie stwierdzić „to i to jest smartphonem, a tamto już nie”. Nie umiem, nie jestem w stanie. Ale nie traćmy nadziei: widzę coś, co łączy wszystkie telefony w przeszłości nazywane smartphonami: były jednymi z najnowocześniejszych urządzeń na rynku. I tylko taką definicję mogę z czystym sumieniem, uczciwie zaproponować.
Że jest niejasna? Że zostawia za dużo pola do interpretacji? Tak, to prawda, ale w dzisiejszym świecie rozwijających się w nieprawdopodobnym tempie technologii taka niejasna definicja, którą każdy będzie mógł interpretować do woli, wydaje mi się lepsza niż szukanie na siłę warunków brzegowych w rodzaju „dużego ekranu”, „systemu operacyjnego” czy „klawiatury QWERTY”.
Być może za 10 lat nie będziemy wyobrażali sobie smartphona bez projektora albo bez wyświetlaczy 3d. Być może za 10 lat ktoś napisze, że jakiś telefon nie jest smartphonem, bo nie można go obsługiwać bezdotykowo, spojrzeniem, czy nawet myślą. Kto wie co będzie za 10 lat? Może pojęcie „smartphone” zniknie zupełnie. Jeśli jednak tak się nie stanie to pewnie będzie się go używać na określenie najnowocześniejszych telefonów na rynku. Myślę, że mogę się o to nawet założyć.
A Wy? Jak myślicie, drodzy czytelnicy? Przedstawiłem Wam dziś moje widzenie tej sprawy. Może macie jakieś własne, lepsze i bardziej spójne propozycje definicji smartphona?







Wysyłam...











Zapomniałeś o jednej jedynej rzeczy – to co dzisiaj (i najprawdopodobniej już zawsze) będzie nieodłączną cechą smartphone jest system operacyjny pozwalający na instalację dodatkowych programów. Moim zdaniem symbian nadal jest tylko czymś pomiędzy – jak dla mnie wyjątkowo przereklamowaną hybrydą a jego popularność jest włącznie dziełem popularności marki (która przed rozpoczęciem spredaży symbiana była już popularna) – co innego firmy takie jak Palm czy BlackBerry – te firmy są popularne właśnie ze względu na systemy opracowane przez nich.
Z jednym się zgodzę w 100% – zbliżamy się do momentu, kiedy pojęcie smartphone zniknie – po prostu wszystkie telefony będą pracować n systemach oprcyjnych, wszystkie będą pozwalać na instalację programów itp… Jeszcze trochę a do wszystkieo wystarczy jedno urądzenie – smartphone.
Tak w ogóle – świetny tekst gratuluję tylko tytuł nie zgadza się z treścią. Według te postawionych w wypowiedzi tytuł powinien brzmieć:
„Co JESZCZE jest smartphonem a co JUŻ nie”.
„Jeszcze inni dzielą urządzenia na telefony i Pocket PC przy założeniu, że telefon ma fizyczną klawiaturę, a Pocket PC ma tylko ekran dotykowy. Tak… Tylko co wtedy zrobić z urządzeniami takimi jak Nokia N97, czy HTC Touch Pro? Przecież posiadają obie wyżej wymienione cechy.”
I tutaj kolega wprowadza zamęt nie majac pojecia co pisze.
Definicja POCKET PC zostala okeslona przez Bila i sklada sie na nia.
-Procesor ARM (lub inny zgodny z architektura)
-Windows CE (lub jego odmiana)
-Musi posiadac RAM. oraz zestaw aplikacji w ROM
-Posiadac ekran dotykowy
-Posiadac zestaw przyciskow (nie mylic z qwerty i odwrotnie)
Wiec wywody kolegi co jest marchewka a co nie mija sie z celem.
Wiec prosimy nie porownywac gownonoki do PPC. Oraz TP do smartphona.
@remus – ta definicja została stworzona bodajże w 2002 roku – i do dzisiejszych realiów ma się kiepsko, wychodzi bowiem idiotyczna filozofia M$, która mówi o jedynym słusznym systemie operacyjnym.
@ WiateR
Wspomniałem o aplikacjach:) W tym momencie tekstu, gdzie wymieniam różne rzeczy jakie dla różnych ludzi czynią smartphona smartphonem.
Widzisz, ja się nad tym długo zastanawiałem i wyszło mi, że każdy ma swoje „warunki brzegowe” czy jak tam to nazywać, ja proponuję je wszystkie odrzucić i przyjąć jeden jedyny: topowa technologia.
Odbyłem dziś długą dyskusje na ten temat z Hensem i jeszcze paroma innymi osobami i okazało się, że postawienie jakiegoś warunku w rodzaju: „duży ekran” czy „klawiatura QWERTY” itp wyklucza z grona smartphonów coś co w nim powinno być.
Nie wiem czy słowo „smartphone” zniknie czy nie. Tutaj wiele zalezy od marketingowców.
@remus
Ale co ja Ci poradzę, że trafiam i na takie opinie? Nie przedstawiam ich tu jako swoich, po prostu się z takimi spotykam.
Jezeli znamy definicje ppc to nie trudno rozdzielic reszte.
Smartphone powienien posiadac.
System
Jezeli nie posiada systemu nie jest ….
Systemem nazywamy OS
Pozwala na przydzial procesora do poszgolnych zadan
Kontrole pamieci
Exploracje systemu
Wiec urzadzenia typu KU990 odpadaja z listy zostaje waski przedzial dla symbiana, mac os, anddroida.
WiateR jest jasno napisane co to jest PPC tu chodzi o nazwe. jezeli chcesz ja zmienic to napisz do MS.
@Starzyński – musiało to umknąć mej uwadze
@remus – OS = Operating SYSTEM
. Poza tym symbian zalatuje zwyczajnym telefonem jak już napisłem jest to coś w rodzaju hybrydy. A propo przedziału to wcale nie jest on taki wąski, prócz wymienionych są jeszcze dieci Microsoftu, Palma, Nokii (maemo), RIM’u
hybrydy gdzie widzisz w symbianie.
OS definicja!.
Pierwsze symbianowce ktore posiadalem SE P800.
12 mega ramy
Procesor 168Mhz
Explorator systemu.
Ekran dotykowy. Wspomniany wap, ktory smigal po ryczalcie ERY na oslawionym greatwapie – nawet nie wiesz co to bylo.
Co sie zmienilo od mojego pierwszego PPC oraz jego definicji, O2 Xda na szybsze?.
Transmisja danych, procesor ram. a co zmienilo sie z definicji? nic dalej jest to samo
Zmieniajac temat kolega Starzyński, Mad pisza dobre materialy, ktore lubie czytac. Dlatego wpadam codziennie na male newsy. Bo zawsze cos jest. Pomijajac to co nieraz skomentuje
Myślę, że dodawania aplikacji jest ważnym wyznacznikiem tego, czy coś jest smartphonem. Symbian jest systemem operacyjnym, obsługuje aplikacje, wiec czemu nie miałby być smartphonem.
Ciekawie przedstawiona została zmiana koncepcji myslenia – fakt, kiedys WAP odróżniał zwykły telefon od tych zaawansowanych, a teraz są to inne cechy.
@Kubrica – patrząc dokładniej, to każdy telefon obsługujący javę pozwala na instalację aplikacji. Wyznacznikiem smartfona zostaje więc stopień zaawansowania aplikacji.
Najgorsze jest to, że jeszcze kiedyś miałem smartfona, a teraz zwykły telefon
Jednak podoba mi się ta definicja, czyli, że wyznacznikiem jest nie konkretna technologia a jej ilość
Fajny artykulik. Stał się zarzewiem prawdziwej dyskusji.
Super!
Świetny tekst. Gratulacje i dzięki za lekture.
No, no. Nie dość, że interesująco, to wręcz odkrywczo! Porządków na terminologiczno-definicyjnych polach i rozdrożach nigdy dość. Oby więcej
Spece od marketingu wmawiają nam, że coś jest smartfonem, a „redaktorzy” z różnych portali piszą potem, że takie KP 500 czy avila to „smartfon” mimo ze z najnowsza technologią nic wspolnego nie ma.
definicji smarfona nie ma. i z tym sie zgadzam. ogolnie dobry tekst, ogolnie niewiele wnosi do tematu poza podejsciem pt: odzrucmy wszystkie kryteria zostawmy jedno: technologia, ktora jest najnowoczesniejsza na rynku
poza tym wiater i remus: o co wy sie klocicie? nie ma sensu. PPC to dawno przebrzmiała glupota, wymysł M$, marketingowa nazwa, jakies nie wiadomo co, ktore juz nikogo nie interesuje
ciekawe czy iPhone jest smarfonem, jesli ma miec najnowsze technologie na rynku to chyba nie jest smart.
a co powiecie na taką definicję „Smartphone, to telefon, do którego trzeba być inteligentnym by go używać.”
Albo raczej smartphone to telefon, który zastępuje tak dużo myślenia jak to jest tylko możliwe
LOL