Społeczność
Premiera iPhone w Orange oczami redakcji
Kategoria: Społeczność, Sprzęt, Usługi .:. 2008-08-22 .:. autor: Wawrzyn Orlikowski .:. iphone 3g, oragne, premiera iphone
Wczoraj odbyła się niezbyt głośno i niezbyt skutecznie zapowiadana premiera iPhone`a 3G w sieci Orange. W założeniu całe wydarzenie było nastawione na to by jak najwięcej ludzi pojawiło się na premierze. Niestety Polska to nie USA, a my z premiery wróciliśmy z bardzo mieszanymi uczuciami.
Spójrzmy jak wyglądał dzień premiery.
O 14.00 przed salonem Orange na placu konstytucji stoi kolejka. Jak wskazują wszelkie znaki na niebie i ziemi – podstawiona.
20.10 kolejka jest już nieco… mniejsza? Składa się głównie z młodzieży w wieku… hmm licealnym. Kilka postronnych osób przygląda się grupce formującej kolejkę. Największą atrakcję stanowią niezwykle… atrakcyjne hostessy w czarnych kostiumach – długie nogi i przyjazny uśmiech – dobry i pewny punkt wieczoru. Rozdają ulotki z iPhonem, jeden z obserwatorów wyciąga swój iPhone i mówi że już takiego ma.
Na parkingu vis a vis salonu, na rozstawionej scenie organizatorzy puszczają dosyć głośną muzykę i dużo dymu. Scena bardzo symboliczna zwłaszcza ze względu na dym. Miejsce na widowni jest chyba bardziej atrakcyjne od miejsca w kolejce.
„Rozpoczęło się to siatkarskie wsteczne odliczanie…”
21.00 Kolejka przerzedziła się. Jak donoszą niektóre źródła ludzie stali pod salonem od kilku dni, ale na 3 godziny przed oficjalną premierą gdzieś się ulatniają. Kilka osób rozkleja czerwony dywan przed salonem. Przenosimy się pod scenę. Dwóch DJ`ów próbuje rozgrzać kilkudziesięcioosobową grupkę widzów. Wśród publiczności można dostrzec znajome twarze z kolejki. Ogólnie rzecz biorąc nuda straszna.
21.10 Speaker zapowiada SMSowy konkurs. Główna nagroda to akcesoria do iPhona 3G. Z początku myśleliśmy, że się przesłyszeliśmy, niestety nie. Nuda jest jeszcze większa niż dziesięć minut wcześniej. Na szczęście jesteśmy w centrum Warszawy, jest wieczór więc kilku motocyklistów w czynie społecznym zagłusza speakera rykiem silników. W sumie robią kilka rundek po ulicy. Przynajmniej coś się dzieje.
21.15 Na scenie pojawiają się grupa taneczna i w rytm argentyńskiego tanga demonstruje kolekcję strojów biurowych. Szczególną uwagę przykuwają tancerki, które w pozach iście nie biurowych, ale bardzo atrakcyjnych dla oka, wykorzystują niebiurowe krzesła, do zaprezentowania swoich zdolności akrobatycznych. Szczególną ciekawość wzbudza tancerz, który przemierza scenę krokami tanga z… torbą do notebooka na plecach.
Tego było za wiele, zniechęceni do reszty przedsięwzięcia poszliśmy się rozerwać gdzie indziej.
01.14 Jesteśmy pod salonem Orange. Wchodzimy do środka. Czujemy się jak na poczcie – zostaliśmy zatrzymani przez pracowników tuż przy wejściu, natomiast bardzo sympatyczna dziewczyna wręcza mi numerek do pierwszego wolnego stanowiska. Otrzymuję numer 069, zaś stojący za mną redaktor Hens A001. Stoimy dłuższą chwilę więc policzyliśmy pracowników Orange na oko ze 35 osób w tym przynajmniej 5 osób ochrony. Jak na tą godzinę – pełna mobilizacja. Policzyliśmy klientów – w sumie 8 osób nie licząc nas.
Numerek w okienku się zmienia na numer redaktora Hensa. Nie to, żebym miał jakieś pretensje, ale poprosiłem o wyjaśnienie co się stało. Ponownie, ta sama sympatyczna dziewczyna wręcza mi nowy numerek z uśmiechem oznajmiając, że chyba była awaria systemu z numerkami.
01.23 Wreszcie moja kolej. Podchodzę do stanowiska obsługi kilenta (w sumie jest tych stanowisk sporo). Bardzo sympatyczna dziewczyna prezentuje mi opcje taryfowe w jakich mogę wziąć iPhone`a 8GB. Jeśli jestem klientem indywidualnym to:
W abonamencie za 150 PLN z umową na dwa lata poza telefonem otrzymuję:
– 200 min. do wszystkich
– mobilny Internet Orange Free Standard do końca umowy
– WiFi w Orange HotSpotach za darmo w całej Polsce
– 4 prezenty zawsze do wyboru (180 min. z wybranym tel. stacjonarnym, 180 ze stacjonarnymi w weekend, 400 SMSów do Orange, kapitał złotówek ważny przez 2 miesiące, niższa stawka w abonamencie -40gr/min)
Przy tym wszystkim w salonie za iPhonea zapłacimy 399 PLN. Za wersję 16 GB – 649 PLN w salonie (:D)
W abonamencie za 250 PLN z umową na dwa lata otrzymujemy :
– 400 min. do wszystkich
– mobilny Internet Orange Free Standard do końca umowy
– WiFi w Orange HotSpotach za darmo w całej Polsce
– 4 prezenty zawsze do wyboru (180 min. z wybranym tel. stacjonarnym, 180 ze stacjonarnymi w weekend, 400 SMSów do Orange, kapitał złotówek ważny przez 2 miesiące, niższa stawka w abonamencie -40gr/min)
Przy tym wszystkim w salonie za iPhonea zapłacimy 1 PLN. -
(szczegóły tutaj.) za model 16 GB zapłacimy 149 PLN (szczegóły tutaj.)
Po wyjaśnieniu sobie wszystkich niuansów związanych z abonamentem zadałem pytanie – właściwie dlaczego miałbym chcieć wyrzucić tyle kasy za ten telefon? W czym on jest lepszy od Nokii czy HTC? Odpowiedź była błyskawiczna – bo ma ekran dotykowy i przeglądarkę zdjęć. Nie o to mi chodzi zatem przeszedłem do sedna – chcę zobaczyć to cudo. Niestety moja rozmówczyni nie dysponowała tym sprzętem! To się nazywa podejście do klienta. Oczywiście nie mam do niej żadnych pretensji, bo to nie jej wina, ale kolejny raz przekonałem się jak głęboko w sercu ma klienta operator. Na szczęście po krótkiej perswazji honor operatora został uratowany przez obsługę i telefon się znalazł.
Ogólne wrażenia – rewelacyjna przeglądarka i obsługa multitouch – nie znalazłem do tej pory nic lepszego.
Wady – 3G działało z prędkością GPRSu w Palm Centro, WiFi odpalone w salonie łapało dwie kreski na trzy, przełączenie z 3g na WiFi i spowrotem spowodowało jakieś komplikacje i generalnie telefon wykazywał ospałość, czego spodziewałem się po pracownikach Orange, ale nie po urządzeniach. Spodziewałem się również bardziej intuicyjnej obsługi.
Zalety – bardzo dobry dźwięk, co jest zaskakujące biorąc pod uwagę tylko dwa maciupkie głośniczki, krystalicznie czysty obraz i ogólna estetyka wykonania wszystkich elementów grafiki na najwyższym dostępnym poziomie.
Skończyłem maglować panią z obsługi i dałem jej spokój. Ostatecznie to była jej, jak sama przyznała, 26 godzina na nogach.
Mniej szczęścia do obsługi mieli redaktorzy Prezes i Hens – Pan z obsługi klienta chyba coś pomylił bo na dzień dobry zapowiedział, że albo telefon kupują albo wychodzą, bo on już widział tutaj różnych redaktorów.







Wysyłam...











Rzeczywiście, czołowego z krajowych operatorów wyraźnie przerosła ta pierwsza ogólnopolska premiera IP3G.
Na kanapeczki z kawiorem nikt z nas wprawdzie nie liczył, jednak ciut cieplejsza obsługa bądź-co-bądź potencjalnych Klientów byłaby tu całkiem na miejscu:(
Ps. Prawda Hens?
Wawrzyn pisał o miłych, uśmiechniętych długonogich hostessach, więc co masz na myśli pisząc „ciut cieplejsza obsługa”?
Nas z Hensem obsługiwał „krótkonogi” Józio z oznakami trądzika na facjacie;)
Z tą obsługą klienta to różnie bywa. Ja trafiłem dosyć dobrze i na dziewczynę, która wiedziała przynajmniej dlaczego tam jest. Nie wszyscy mieli tyle szczęścia.
Ja z Prezesem trafilismy na goscia, który nie dal nam nacieszyć sie trzymanie iPhone 3G w rekach zbyt długo. Ze stoperem pilnowal limitu czasu zabawy. Ale przynajmniej MIALEM GO W REKACH i co moge powiedzieć? To co juz wiedziałem/podejrzewałem , czyli, ze używanie interfejsu dotykowego w wersji apple to czysta przyjemność. Duzo wiecej nie dalo sie sprawdzic, a szkoda…
Po za tym pan z obsługi nie rozpoznał naszej firmowej koszulki, którą miał na sobie prezes.
Pamiętaj Prezesie, ze wisze Ci browca.
P.S Musze wstawic tu zdjecie z iP3G w moich rekach, na dowód……
to nas powinni pytac a nie my ich …
http://www.rp.pl/artykul/178007.html
No lucassie
Pniesz się, pniesz
, ale artykuł to raczej zjebka telefonu, a pochwała marketingu i ty się do tego przyłożyłeś
?
w sumie taka prawda… to ze ja lubie Apple nie znaczy ze nie widze wad, mi one nie przeszkadzaja, natomiast marketing Apple…cud, miod i orzeszki |:P
To my (z Hensem) tego Józia w salonie sprowadzamy do parteru pytaniem:
- To wolałbyś synu, żeby artykuł z dzisiejszej premiery nagryzmoliła (pożal się Boże) jakaś Rzeczpospolita, niż (o, tu masz na koszulce) Palmtop.pl???
I teraz widzę, że „wykrakałem”:D
Bez zbytniego podniecania się, powiem, że marketing Apple to mistrzostwo świata.